Friday, May 25, 2018
Podróże

Burano – najbardziej barwna i owiana legendami wyspa Laguny Weneckiej

Czytając o Wenecji natknęłam się na wzmiankę o Burano – niewielkiej rybackiej wyspie położonej na Lagunie Weneckiej. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że miejsce to bardzo szybko poszybowało na górę mojej listy „must visit”. A stało się tak przede wszystkim przez zdjęcia i historie, które są związane z wyspą i tym, co ją wyróżnia na tle innych miejsc.

Tym wyróżnikiem są przede wszystkim kwadratowe kolorowe domki. Legenda głosi, że rybacy malowali je na intensywne kolory, aby wiedzieć je z morza i aby łatwo mogli wrócić do domu z połowów (zwłaszcza w stanie mniejszego lub większego upojenia alkoholowego ;). Obecnie właściciele domów muszą uzyskiwać zgodę na ich przemalowywanie w urzędzie, a wszystko to w trosce o spójność i jednocześnie różnorodność kolorystyczną budynków. Niektóre „źródła” podają też, że mieszkańcy Burano muszą malować swoje domy regularnie, co pół roku, ale to też jest raczej bajka, bo niestety na miejscu okazuje się, że zdecydowana większość fasad budynków jest w słabym stanie.

Oprócz kolorowych domków, Burano słynie też z produkcji koronek. Z tym związana jest kolejna legenda, która głosi, że tutejsze żony, czekając na swoich mężów, zainspirowały się sieciami rybackimi i tak właśnie zaczęły tworzyć koronki.Jak się dostać na Burano?

Na Burano najłatwiej dostać się komunikacją miejską, czyli wodnym tramwajem vaporetto linii 12. Bezpośredni tramwaj na wyspę odjeżdża z przystanku A na stacji F.te Nove (tramawaje kursują średnio co 20 min, tutaj znajdziecie rozkład), a sama podróż trwa około 40 minut. Bilet w jedną stronę kosztuje 7,50 euro. Można go kupić w kasie, która zlokalizowana jest przy przystanku B na tej samej stacji.

Co zobaczyć w Burano?

Dwie godziny spokojnie wystarczą, aby zobaczyć całą wyspę. Najlepiej po prostu spokojnie spacerować uliczkami Burano, bez konkretnego celu. Wyspa jest tak malutka, że nie sposób się na niej zgubić. W trakcie przechadzki na pewno traficie na kościół San Martino z krzywą wieżą oraz plac Galuppi.

Gdzie zjeść?

Na wyspie znajduje się kilka restauracji, a tuż przy samej stacji vaporetto zlokalizowany jest bar, w którym serwowane są smażone owoce morza.Zwiedzanie Burano to naprawdę fajne doświadczenie. Po pierwsze, kolorowe domki są super (mimo, że mogłyby być odmalowane). Po drugie, bycie w miejscu owianym kilkoma legendami jeszcze bardziej dodaje wszystkiemu uroku. Po trzecie, mimo, że wyspa ma 4000 tys. mieszkańców, sprawia wrażenie bezludnej (przynajmniej w styczniu) – spotkaliśmy może 3-4 tubylców, a po czwarte… fajnie jest się przepłynąć vaporetto. Jeśli będziecie w Wenecji, koniecznie wybierzcie się na Burano. Wizyta będzie krótka, ale zapewni Wam moc wspomnień 🙂

Proponowane wpisy

Brak komentarzy

Skomentuj