Friday, September 21, 2018
Podróże

Dlaczego warto lecieć do Egiptu zimą

W zeszłym roku długo zastanawiałam się na tym, gdzie wybrać się na grudniowy urlop. Potrzebowałam słońca, ciepła i odpoczynku. Marzyłam o Maderze, ale prognoza pogody mocno mnie zniechęciła. Zastanawiałam się nad Wyspami Kanaryjskimi, ale ceny odstraszały. Zarzekałam się, że Egipt odpada, bo po prostu się bałam. Ale chyba bardziej niż zamachu bałam się zamarznięcia, bo w końcu wybrałam się do Sharm el Sheikh i nie żałowałam tej decyzji nawet przez sekundę. Co najbardziej mnie zachwyciło?

  1. Plaża, morze i rafa

Przy hotelu mieliśmy do dyspozycji piękną, długą i szeroką plażę. A do tego już od samego brzegu morza była rafa koralowa. Jeszcze nigdy nie widziałam tak wielu tak pięknych rybek i roślin w jednym miejscu! Od pierwszego zanurzenia pokochałam Morze Czerwone – nie tylko za ciepłą wodę oraz piękne rybki i rośliny, ale przede wszystkim za ogromne zasolenie i wyporność, co doceniałam szczególnie jako osoba pływająca tylko po warszawsku.

  1. Pogoda

W ciągu dnia było słonecznie i ciepło (ok. 26-28 stopni), choć dość wietrznie. Temperatura wody w morzu była idealna, aż nie chciało się z niej wychodzić. Chłodniejsze były ranki i wieczory –  nie obyło się bez długich spodni i bluz. Ogólnie jednak byłam bardzo zadowolona i wróciłam muśnięta słońcem.

  1. Atrakcje

Egipskie hotele zlokalizowane są przeważnie na odludziu. Nasz był akurat w miarę blisko miasta, tak więc mogliśmy wybrać się na spacer i zakupy. Po drodze mieliśmy też okazję przejechać się na wielbłądzie, co było niesamowitym przeżyciem. Radzę Wam jednak dogadać się co do ceny takiej przyjemności, zanim z niej skorzystacie… 🙂Wybraliśmy się też na jednodniową wycieczkę zorganizowaną przez firmę współpracującą z biurem podróży. Zaczęliśmy od przejażdżki quadami po pustyni, potem napiliśmy się herbatki z Beduinami, a na koniec popłynęliśmy w rejs po Morzu Czerwonym. Podczas rejsu zatrzymywaliśmy się trzy razy, aby popływać przy najpiękniejszych egipskich rafach. Polecam wszystkim taki pakiet, było zacnie!Wybrałam się także na Old market – klimatyczny „bazarek”, gdzie można targować się godzinami z lokalnymi sprzedawcami. Najlepiej działa metoda „na focha”.  😉

  1. Ludzie

Chyba największym zaskoczeniem byli dla mnie Egipcjanie – uśmiechnięci, mili, weseli i bardzo pomocni.

Jak już wspomniałam wcześniej, bałam się jechać do Egiptu i był on w sumie ostatnim miejscem na mojej liście krajów do odwiedzenia w najbliższym czasie. Niestabilna sytuacja polityczna w regionie i zamachy terrorystyczne skutecznie zniechęcają turystów do przyjazdu, co widać w hotelach. MSZ również odradza podróżowanie po Egipcie i zaleca tylko pobyty w kurortach. Biura podróży nie oferują już wycieczek, które kilka lat temu cieszyły się ogromną popularnością (Kair, Luksor, piramidy, rejsy po Nilu). Generalnie chyba już każdy Egipski hotel ma uzbrojonego strażnika, który sprawdza wykrywaczem metali wjeżdżające samochody. Na ulicach co jakiś czas można spotkać uzbrojony patrol. Prawdziwe szaleństwo jest na lotniskach – kontrolę bezpieczeństwa bodajże  4 razy…

Ja z grudniowego urlopu w Egipcie byłam bardzo zadowolona i nie wykluczam, że jeszcze kiedyś tam wrócę. Było pięknie, ciepło i spokojnie (mimo tych wszystkich minusów związanych z bezpieczeństwem), czyli dokładnie tak, jak akurat wtedy potrzebowałam. 🙂

Proponowane wpisy

Brak komentarzy

Skomentuj