Friday, September 21, 2018
Sport Zdrowie

Czy można ćwiczyć w trakcie przeziębienia?

Jak to jest z tą chorobą i sportem?  Ćwiczyć i „wypocić bakterie” czy odpuścić  trening i odpocząć? Takie dylematy stoją chyba przed każdym, kto pokochał aktywność fizyczną i kogo akurat łapie przeziębienie, o co jesienią wcale nie trudno. W przeciągu ostatnich trzech miesięcy ja też zadałam sobie to pytanie kilkukrotnie – a odpowiedzi zastosowałam różne. I jakie były efekty?

A na początku zawsze jest teoria…

I testy. A dokładnie „test szyi”, którego założeniem jest udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy powinieneś ćwiczyć, kiedy czujesz się niewyraźnie. Test ten został wykreowany przez  dr Lewisa G. Maharamę, autora książki  „Running Doc’s Guide to Healthy Running” i z tego co zauważyłam, do jego wytycznych stosuje się sporo osób aktywnych fizycznie.

Zgodnie z testem szyi, jeśli objawy przeziębienia występują tylko od szyi w górę, możemy ćwiczyć. A nawet powinniśmy, bo wysiłek fizyczny o średniej intensywności pobudzi nasz organizm do wytwarzania przeciwciał, a co za tym idzie, szybciej zwalczymy chorobę.

Objawami przeziębienia powyżej szyi są: katar, kichanie, ból głowy (ale bez gorączki), ból gardła.

Natomiast jeśli objawy choroby występują także poniżej szyi, powinniśmy trening absolutnie odpuścić. Ćwiczenia w takiej sytuacji tylko jeszcze bardziej osłabiają organizm, nasilają objawy choroby i wydłużają czas leczenia.

Objawami przeziębienia poniżej szyi są: bóle mięśni, dreszcze, powiększone węzły chłonne, kaszel, wysoka temperatura ciała, bóle brzucha, biegunka, wymioty.

Test szyi to zatem całkiem prosta metoda, która pomaga w podjęciu decyzji o tym, czy można ćwiczyć podczas przeziębienia. Ale jak to zwykle bywa…

Teoria teorią, życie życiem, a kiwi kiwi kiwi,

W tym sezonie choróbsko przyplątywało się już do mnie kilka razy i za każdym razem trochę inaczej podchodziłam wtedy do treningów, co też kończyło się wyzdrowieniem albo większą lub mniejszą infekcją.

W moim przypadku test szyi nie sprawdza się w 100%. Teraz już wiem, że kiedy pobolewa mnie gardło, a mimo wszystko czuję się całkiem OK, i tak powinnam odpuścić trening, bo w przeciwnym razie jest duża szansa na to, że skończy się na anginie, tak jak teraz i tak jak to było we wrześniu 🙁 (uwierzcie mi, nikt nie o zdrowych zmysłach o anginie nie marzy).

Trochę inaczej sprawy się u mnie mają kiedy mam tylko lekki katar czy trochę pobolewa mnie głowa – wtedy bezkarnie mogę sobie zrobić lekki trening, a zwykle jest po prostu Sekret – czyli pilates z płyty Ewy Chodakowskiej, o którym pisałam tutaj.

Kiedy jednak czuję się słabo, mocno boli mnie głowa i czuję gardło, wiem już, że powinnam odpuścić. I będę odpuszczać zawsze w takiej sytuacji, bo po pierwsze – trening, kiedy jestem w takim stanie nie jest ani przyjemny, ani skuteczny, a po drugie, tylko spowoduje on, że bardziej się rozłożę.

Najlepiej po prostu posłuchać swojego organizmu – jeśli czujesz, że możesz ćwiczyć, zrób sobie lekki trening (ale jeśli w jego trakcie poczujesz się gorzej, odpuść). Natomiast jeśli czujesz się fatalnie, albo boisz się rozłożyć bardziej, po prostu odpocznij.  Kilkudniowa przerwa od treningów nie zniweczy Twoich dotychczasowych wysiłków!

Zdrówka Wam życzę, bo (pewnie zabrzmi to banalnie) zdrowie jest w życiu najważniejsze.

Proponowane wpisy

Brak komentarzy

Skomentuj