Thursday, September 20, 2018
Sport

Mój pierwszy skok w bok

Do niedawna myślałam, że nigdy tego nie zrobię. A jednak… W połowie listopada stało się – zdradziłam po raz pierwszy. Zupełnie świadomie, z pełną premedytacją. I kilka dni później zrobiłam to samo. Dlaczego? Jak było? Czy żałuję?

Nuda nie jest dobra. A ja od ponad 6 miesięcy ćwiczyłam tylko z Ewą Chodakowską (no nie licząc basenu). I w końcu naszła mnie ochota na coś nowego, innego, nieznanego. No bo przecież sama pisałam Wam o tym jak walczyć z treningową rutyną. I kiedy Ewa nie patrzyła, zdradziłam po raz pierwszy. Odpaliłam sobie inny trening.

Skok w bok #1-> Natalia Gacka i HIIT Nat 1

Na pierwszy ogień poszła Natalia Gacka, która jest  trenerem personalnym, dietetykiem i… Mistrzynią Świata Fitness Sylwetkowego oraz Wielokrotną Mistrzynią Polski w Fitness Sylwetkowym.  Trening zaczęłam jak tylko pozbierałam z podłogi szczękę, po przeczytaniu jej bio. W każdym razie na początek wybrałam program „HIIT Nat 1” (dostępny jest bezpłatnie na YouTube), bo miałam ochotę porządnie się zmęczyć.  HIIT NAT 1 jest stosunkowo krótki – trwa tylko 30 min, a do jego wykonania potrzebne jest krzesło, skakanka (opcjonalnie) i mata. Oczekiwania miałam wielkie, nie ukrywam, bo o Natalii słyszałam już wcześniej, ale przyznam szczerze, że trening na mnie wielkiego wrażenia nie wywarł. Po pierwsze, trochę się podczas niego nudziłam. Po drugie, oczekiwałam czegoś bardziej wow –to wow znaczy chyba po prostu większe wyzwanie, cięższy trening, a tymczasem czułam po ćwiczeniach czułam niedosyt i zrobiłam jeszcze dodatkowo brzuch z innego zestawu. A po trzecie, ti to chyba najważniejsze, ten zestaw treningowy nie zawierał rozgrzewki ani rozciągania (!) – a ostatnią rzeczą, którą lubię robić, jest szukanie na YT tych elementów. Zdecydowanie bardziej jak mam wszystko w jednym miejscu. Natomiast na plus były niektóre dość niestandardowe ćwiczenia, np. odwrotny plank 🙂

Jak pewnie słyszeliście, kto raz zdradził, zdradzi i kolejny. Ja też wyłamać się z tego schematu nie zamierzałam,  jakoś tak pasowało mi isć za stadem. No i po kilku dniach znowu powiedziałam sobie „ahoj przygodo” i wpisałam w wyszukiwarce YT krótkie, acz treściwe hasło w stylu „trening spalanie”. No i pojawiła się w wyszukiwanych uśmiechnięta Monika Kołakowska ze swoim treningiem interwałowym. I tak zdradziłam Chodakowską po raz drugi.

Skok w bok #2-> Monika Kołakowska i Odchudzający trening interwałowy

O Monice nigdy wcześniej nie słyszałam, ale kiedy w opisie przeczytałam „trening spala kalorie na długo po jego zakończeniu”, szybko przeszłam do czynów 🙂 Rozgrzewka mnie rozwaliła – tak pozytywnie. Przypomniała mi czasy szkolne: skłony, pajace i inne kręcenia, po prostu wypisz wymaluj rozgrzewka z liceum 🙂 Potem już było rzeczywiście dość intensywnie i w tempie, ćwiczenia były urozmaicone. Całkiem sympatyczny trening, tym bardziej, że Monika nawet na chwilę nie przestawała się uśmiechać. I niby fajnie, pięknie, ale znowu czegoś mi w tym treningu brakowało.

Czy miałam wyrzuty sumienia?

Oj miałam. Z jednej strony cieszyłam się, że spróbowałam czegoś nowego. Z drugiej, niby było fajnie, pracowało całe ciało, ćwiczenia były urozmaicone, dziewczyny sympatyczne, ale to jednak nie było to. I chyba wiem dlaczego… Po prostu Natalia i Monika to nie Chodakowska.

Ewa trochę mnie rozpieściła i tempem ćwiczeń i jakością nagrań i – o dziwo –tym, jak zachowuje się podczas treningów (jest petardą!). No i wiecie, ja się po prostu do niej przyzwyczaiłam 😀 Jej treningi spełniają wszystkie moje potrzeby… Oczywiście, żeby była jasność – nie każdy jej trening mi pasuje – są takie, które uwielbiam i wracam do nich praktycznie co tydzień (pisałam o nich tutaj) i takie, których nie trawię, jak np. Skalpel Wyzwanie. No ale jak to w życiu bywa, czasem przyda się jakaś odmiana 😉 Tak więc powiem wprost: zdradzajcie, ile wlezie. Szukajcie treningów, które najbardziej Wam się podobają i zaprawdę powiadam Wam, warto!

Proponowane wpisy

Brak komentarzy

Skomentuj