Friday, June 22, 2018
Książki Smart life

Czy warto kupić czytnik e-booków?

Nigdy nie lubiłam czytać na komputerze. Zawsze strasznie mnie to męczyło i irytowało, dlatego też masowo drukowałam, co tylko mogłam (wybacz mi, naturo).  Przez długi czas nie rozumiałam też, jak można czytać książki z czytnika.  Aż pewnego dnia…

… rozmawiałam z koleżanką z pracy – jeszcze większym molem książkowym niż ja. Irenka tak zachwalała czytnik, że i ja postanowiłam go wypróbować. W końcu pożyczyłam Kindelka od znajomego i najlepsze dopiero się zaczęło. Zakochałam się! Tak od razu, tak po prostu.

Co najbardziej spodobało mi się w czytniku e-booków?

– jest mały, cienki i lekki – mieści się do mojej ulubionej mini torebki, którą noszę na co dzień. Zupełnie nie odczuwam, że mam go cały czas przy sobie!

– mam na nim kilkanaście książek, więc nie musze się martwić, co się stanie, jeśli czytana książka mi się skończy lub nie spodoba – po prostu zacznę czytać inną

– książka otwiera się na ostatnio czytanej stronie, nie muszę nic zapisywać ani zaznaczać

– jeśli najdzie mnie ochota na zakup kolejnego e-booka, zajmie to tylko chwilę. Nie będę musiała czekać na przesyłkę 🙂

– wydajna bateria. Z czytnika korzystam od kilkunastu dni i ładowałam go dopiero raz.

To kilka głównych zalet, które zauważyłam po kilkunastu dniach użytkowania czytnika, ale wydaje mi się, że z czasem ta lista może się wydłużyć. Jako osoba totalnie atechniczna na razie nie wnikam w bardziej zaawansowane funkcjonalności (takie high level rzeczy jak np. zaznaczanie i zapisywanie cytatów, wyszukiwanie fraz, zmiana czcionki…), zresztą wydaje mi się, że czytnik z którego korzystam nawet ich nie posiada. 🙂

Wad tego urządzenia nie widzę, no może poza ceną i licznikiem, który pokazuje % przeczytanej książki. Czuję mocny dyskomfort, kiedy licznik pokazuje chociażby 10% przeczytania, ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia.

Najbardziej cieszy mnie, że z czytnika naprawdę dobrze się czyta – zupełnie inaczej niż z komputera. Wprawdzie to nie to samo, co trzymanie w rękach wyczekanej książki, ale na pewno czytnik sprawdzi się dla osób, które dużo się przemieszczają. Mojego Kindelka zabieram niebawem w krótką podróż i już nie będę musiała obawiać się, że zabraknie mi czytadła (a przytrafiło mi się to podczas październikowej wycieczki po Włoszech).

Wszystkich sceptyków gorąco zachęcam do skorzystania z czytnika – najlepiej pożyczyć go chociaż na kilka dni od kogoś i zobaczyć, jak się z nim czujecie. Ja pożyczonego Kindelka już chyba nie oddam 😉

Proponowane wpisy

Brak komentarzy

Skomentuj