Friday, April 20, 2018
Smart life

Podsumowanie października

To moje pierwsze i mam nadzieję, nie ostatnie podsumowanie miesiąca. Bardzo intensywnego i przyjemnego miesiąca, w którym udało mi się zrealizować wiele ważnych dla mnie rzeczy i w którym bardzo daleko mi było do jesiennej chandry.

Uruchomienie bloga

Stało się! W pierwszej połowie października uruchomiłam blog Projekt Optymistka. Pomysł na niego pojawił się u mnie pod koniec sierpnia  – wtedy też zaczęłam czytać więcej o blogowaniu, planować i pisać pierwsze teksty. Na początku października zajęłam się już sprawami czysto technicznymi – domeną, hostingiem, szablonem i WordPressem i w końcu mogłam opublikować pierwszy post. Strasznie mi się to blogowanie podoba.  W październiku na blogu pojawiło się 26 tekstów, a stopniowy rozwój bloga widzę bardzo… optymistycznie 🙂

Trip po Włoszech

W październiku wybrałam się też na moją pierwszą objazdówkę po Włoszech. W ciągu 7 dni zwiedziałam Pizę, Cinque Terre, Florencję, Bolonię, Mediolan i Bergamo – na blogu możecie przeczytać już moje relacje z każdego z tych miejsc. Było pięknie, smacznie i klimatycznie – tak, jak sobie wymarzyłam. Największe wrażenie zrobiła na mnie Krzywa Wieża w Pizie oraz Cinque Terre i są to miejsca, do których jeszcze kiedyś będę chciała wrócić.  Uwielbiam podróże poza sezonem, o czym też już Wam pisałam (tutaj) i ten wyjazd tylko potwierdził, że warto wybrać się na urlop jesienią.

Wielka Wymiana Książkowa

W październiku wzięłam też udział w Wielkiej Wymianie Książkowej organizowanej przez Magdę z Save the Magic Moments oraz Dagmarę z bloga Socjopatka. Uwielbiam czytać, mam sporo książek, a wymiana była dla mnie dobrą okazją, żeby dać drugie życie tym pozycjom, do których wracać już nie będę. Przy okazji udało mi się też wymienić na książki, które i tak zamierzałam kupić, czyli „Małe Życie” i „Miasto Śniących Książek”. Największą niespodzianką była dla mnie powieść „Kiedy byłem dziełem sztuki”, którą otrzymałam w ramach wymiany. Wcześniej nie słyszałam ani o niej, ani o jej autorze, a książka okazała się być fantastyczna! Wzięłam ją ze sobą do Włoch z czysto pragmatycznego powodu – było to wydanie kieszonkowe – ale już po przeczytaniu kilku pierwszych zdań okazało się, że ta książka ma o wiele więcej zalet. Wciągnęła mnie od pierwszej strony, nie mogłam się od niej oderwać. Czytałam ją w każdym możliwym momencie – przez cały lot do Pizy, wieczorem i w drodze do Florencji. Już dawno nie trafiłam na tak świetnie napisaną powieść. Niedługo na blogu pojawi się trochę więcej informacji na jej temat. 🙂

Małe odkrycia miesiąca

Październik był też miesiącem  małych odkryć – pierwszym z nich jest herbata zimowa, którą pokochałam. Słabiutką czarną herbatę piję hektolitrami i zawsze unikałam jakichkolwiek dodatków, ale teraz myślę, że częściej będę sięgać po rozgrzewającą herbatę zimową z imbirem, miodem, pomarańczą i jabłkiem.

Drugie małe odkrycie tego miesiąca to Jasmine Thompson – młodziutka brytyjska piosenkarka. Cały czas słucham piosenek w jej wykonaniu, najbardziej w ucho wpadło mi Adore.

A jak Wam minął październik?

Proponowane wpisy

Brak komentarzy

Skomentuj