Monday, July 23, 2018
Podróże

Florencja w 48 godzin. Oczekiwania vs rzeczywistość

Stolica Toskanii była trzecim punktem mojego październikowego tripu po Włoszech, w którym zatrzymałam się na niecałe 2 dni. Punktem obowiązkowym, bo wszędzie słyszałam same ochy i achy o Florencji – o tym, że jest jednym  z najpiękniejszych i najwspanialszych włoskich miast,  o największym zagęszczeniu zabytków, o niezwykłym klimacie tego miejsca  i tak dalej. Oczekiwania miałam więc ogromne, a jaka okazała się rzeczywistość?

Pomysł na zwiedzanie Florencji miałam prosty: zobaczenie kilku zabytków z serii „must visit”, a potem spacerowanie ulicami miasta, bez konkretnego celu do odhaczenia i delektowanie się widokiem uliczek, przypadkowo napotykanych perełek architektury i – last but not least – smakowanie lokalnych przysmaków. Wchodzenie do muzeów od razu wykluczyłam – po pierwsze primo – nie byłoby na to czasu. Po drugie primo – nie lubię muzeów. 😉

Moje „must visit” we Florencji

Na pierwszy ogień poszedł oczywiście Piazza del Duomo – plac, przy którym znajdują się wszystkie najpopularniejsze zabytki Florencji: Duomo Santa Maria del Fiore, czyli katedra z ogromną, czerwoną kopułą – jeden z symboli Florencji, a także czwarty co do wielkości kościół w Europie Zachodniej;  Baptysterium Jana Chrzciciela (patrona miasta) wraz z Drzwiami Raju; Krypta Santa Repartata i Dzwonnica Campanile di Giotto (wieża).   Do wszystkich tych obiektów obowiązuje jeden bilet wstępu (18 euro), który można kupić w kasie zlokalizowanej w kamienicy naprzeciwko Baptysterium. Bilet jest ważny przez 48h.

Duomo rzeczywiście zapiera dech w piersiach. Katedra jest ogromna, a jej fasada przepięknie zdobiona mozaikami, płaskorzeźbami, rzeźbami, rozetami i portalami.  Wnętrze katedry robi już trochę mniejsze wrażenie, ale wbrew temu co twierdzą niektórzy, według mnie i tak warto do niej wejść, zwłaszcza poza sezonem, jeśli nie trzeba czekać w kilometrowej kolejce. W środku katedry uwagę przykuwa fresk na kopule z diabłami pożerającymi ludzi.

 

Pierwszego dnia nie udało mi się wejść na kopułę katedry, bo jak się okazało, wchodzi się do niej na konkretną godzinę, a akurat tego dnia wszystkie miejsca były już zarezerwowane. Udało mi się upolować wejściówkę na kolejny dzień rano. Na szczyt prowadzi ok. 500 schodków i dla osób ze słabą kondycją może być to dość duże wyzwanie. Niemniej jednak widok jest wart wysiłku. Z kopuły widać całą panoramę miasta.

Z katedry wejść można do krypty, aby zobaczyć ruiny kościoła Santa Repartata, który stał w miejscu, w którym teraz znajduje się katedra.

Taki sam widok jak z kopuły katedry rozpościera się z dzwonnicy, tutaj jedynie trudniej o dobre zdjęcie, bo taras widokowy otoczony jest siatką.

    

 

 

 

 

 

 

 

Bardzo podobało mi się w Baptysterium San Giovanni, które jest najstarszym budynkiem w mieście. Jego  wnętrze zdobią mozaiki przedstawiające m.in. Sąd Ostateczny (w oczy od razu rzuca się zjadający ludzi Lucyfer), czy sceny biblijne. Warto też przyjrzeć się drzwiom z brązu Baptysterium – jedne z nich to tzw. Wrota Raju – arcydzieła renesansu, których autor Lorenzo Ghiberti, poświęcił większość swojego życia.

Spacerując po mieście trafiłam jeszcze na kilka atrakcji, o których można przeczytać w przewodnikach:

Most Vecchio (Most Złotników) na rzece Arno

Kościół Santa Croce

Pałac Pitti, któremu nawet nie zrobiłam zdjęcia, bo był tak brzydki 🙂

Wzgórze Michała Anioła

Spacerowałam i spacerowałam, pobijałam rekordy kroków i nic. Nic, no może poza katedrą, baptysterium i widokiem z kopuły Duomo mnie nie zachwyciło. Daleko Florencji do klimatycznego włoskiego miasteczka. Dla mnie to moloch pełen turystów (tłoczno było w połowie października, więc nawet nie chcę sobie wyobrażać jak tam jest latem), samochodów i chińskich podróbek…  Florencja jest pewnie idealnym miastem dla osób, które uwielbiają muzea i sztukę, bo tych w tym mieście z pewnością nie brakuje. Ja natomiast takie miejsca omijam szerokim łukiem, a bardziej skupiam się na klimacie, architekturze, widokach, knajpkach – te mnie we Florencji nie zachwyciły. O wiele bardziej spodobała mi się mała Piza, o której możecie przeczytać tutaj oraz Cinque Terre, czyli pięć miasteczek, o których pisałam tutaj.

Byliście we Florencji? Ciekawa jestem jak Wam się spodobało to miasto. Dajcie koniecznie znać, może jeszcze kiedyś dam Florencji drugą szansę 🙂

Proponowane wpisy

1 Comment

  • Reply
    CafeHostel
    5 listopada 2017 at 16:56

    I was more than happy to search out this web-site.I needed to thanks to your time for this wonderful read!! I undoubtedly having fun with each little bit of it and I have you bookmarked to check out new stuff you weblog post. Cafe Hostel Wrocław

  • Skomentuj