Monday, July 23, 2018
Podróże

Babski weekend w Olsztynie

Po prawie 8 miesiącach intensywnej pracy bez dnia urlopu, po zawirowaniach w życiu prywatnym, po życiu w szaleńczym tempie w pędzącej stolicy,  w sierpniu zamarzyłam o kilkudniowym wyjeździe z przyjaciółką. Warunek był jeden – szybki dojazd pociągiem z Warszawy.

 

Mazury, tzn. Warmia!

Od dawna marzyłam o wyjeździe na Mazury. Chciałam leżeć nad jeziorem, jeździć na rowerze po lasach, pływać kajakiem … dlatego też kiedy tylko nadarzyła się okazja, razem z przyjaciółką postanowiłam spędzić trzy dni w Olsztynie. Jakież było moje zdziwienie, gdy tagując na Instagramie pierwsze zdjęcie z tego miasta okazało się, że leży ono na Warmii, a nie Mazurach. Tylko czy granice krain geograficznych mają jakiekolwiek znaczenie, jeśli chce się fajnie spędzić czas w miłym towarzystwie i cudownym otoczeniu? Nie sądzę 🙂

Jak dojechać z Warszawy do Olsztyna?

Do Olsztyna ruszyłam z Warszawy Wschodniej. Wybrałam poranny pociąg IC – który całą trasę pokonuje w zaledwie 2h30 min. Pociągów jest dużo, odjeżdżają praktycznie co 1,5-2h, a koszt przejazdu jest stosunkowo niewielki – bilet w jedną stronę kosztował nas 39 pln. Jedynym minusem był brak możliwości zabrania rowerów do pociągu – niestety wszystkie miejscówki na rower były już wykupione, co w sumie nie dziwi, biorąc pod uwagę, że bilety kupowałam na 2 dni przed rozpoczęciem długiego weekendu. Przejazd był komfortowy, w nowych, bez przedziałowych pociągach IC. Polecam .

Jak poruszać się po Olsztynie?

Planując wyjazd od razu wiedziałam, że chcę poruszać się na rowerze. To w końcu mój ulubiony środek transportu, który daje mi niezależność, zwłaszcza kiedy nie ma się pod ręką auta a do tego załatwia mi codzienny trening J Jako że nie mogłam zabrać roweru do pociągu, przed wyjazdem znalazłam wypożyczalnię rowerów zlokalizowaną niedaleko dworca.

Wypożyczenie roweru miejskiego na 3 doby to kosztuje 100 pln. Radzę Wam zrobić rezerwację – osoba, która chciała wypożyczyć rower po mnie, odesłana została z kwitkiem.

Wypożyczenie rowerów to był strzał w 10! Błyskawicznie przemieszczałyśmy się po całym mieście – najpierw z dworca do hotelu ( a raczej hoteliku), potem na Stare Miasto i nad jeziora.

Co zobaczyć w trzy dni w Olsztynie?

Centrum Miasta

W Olsztynie nie brakuje miejsc do zobaczenia. Zwiedzanie rozpoczęłyśmy od Wysokiej Bramy (zachowana gotycka Wieża Bramy Górnej z XIV wieku,), obok której wchodzi się na Stare Miasto.

   

Dalej przeszłyśmy na rynek olsztyńskiej starówki, który jest otoczony zabytkowymi, skromnymi kamieniczkami z XVII-XIX wieku. Na starówce jest mnóstwo restauracji, kawiarni i stoisk z pamiątkami, które osobiście uwielbiam. Jeśli zastanawiacie się gdzie w Olsztynie zjeść smacznie i niedrogo, z czystym sumieniem mogę polecić wam Bar Dziupla. Szczególnie polecam pierogi 🙂

Natomiast najbardziej znanym zabytkiem Olsztyna jest zamek kapituły, który leży na Szlaku Zamków Gotyckich – mijałyśmy go codziennie w drodze nad jezioro.

Olsztyńskie Planetarium należy do jednego z najbardziej znanych w Polsce – tym razem jednak zdecydowałyśmy się na spędzanie czasu na powietrzu – Planetarium zwiedzimy przy najbliższej okazji. Przy starówce znajduje się też pomnik Mikołaja Kopernika, który mieszkał swego czasu w Olsztynie.

Jeziora

Uwagę na Olsztyn zwróciłam po tym, jak koleżanka powiedziała mi, że jedno z jezior leży tuż przy dworcu. I rzeczywiście to prawda – obok Dworca Olsztyn Zachód leży Jezioro Długie.  Spędziłyśmy tutaj pierwsze popołudnie naszego pobytu. Wokół jeziora jest szeroka ścieżka – sporo tam spacerowiczów i rowerzystów. Poza jedną, maleńką plażą, nie znalazłyśmy tam wielu miejsc do plażowania, ale też jakoś specjalnie nam na tym nie zależało 🙂 upajałyśmy się naturą, która otacza jezioro i relaksowałyśmy się na drewnianym pomoście, którym można przejść w szerz całe jezioro. Tego samego dnia pojechałyśmy jeszcze do położonego niedaleko Jeziora Ukiel, nad którym odbywał się akurat Olsztyn Green Festival. Czy mogłyśmy trafić lepiej?

Drugiego dnia postanowiłyśmy jechać nad Jezioro Korotyńskie. Dojazd nad nie był już nieco bardziej skomplikowany. Ratowałyśmy się GPSem, ale i tak nie obyło się bez dopytywania mieszkańców o drogę. W końcu trafiłyśmy w magiczne miejsce – popołudnie spędziłyśmy w totalnej dziczy, przy niewielkiej plaży. Zero ludzi, zero samochodów, tylko my i natura. No i laptop Izy, która tego dnia miała home office. Oby więcej takiej zdalnej pracy. 🙂

 

Praktycznie cały trzeci dzień spędziłyśmy nad Jeziorem Ukiel, które jest największym jeziorem w Olsztynie. Znajdują się przy nim ośrodki wypoczynkowe, przystanie żeglarskie, kajakowe oraz plaża miejska. Tutaj czułyśmy się już jak w typowym kurorcie, ale było naprawdę pięknie i przyjemnie. No i dostęp do toalet nie był dla nas bez znaczenia 🙂

Mam nadzieję, że nie macie wątpliwości, że do Olsztyna warto jest pojechać na długi weekend. To miasto w 100% spełniło nasze oczekiwania – zrelaksowałyśmy się tak, zobaczyłyśmy kilka zabytków, zjadłyśmy pyszne jedzenie, a do tego zaliczyłyśmy treningi – odczuła je zwłaszcza Iza, której rower automatycznie przechodził na 6 bieg na podjazdach 🙂

Proponowane wpisy

Brak komentarzy

Skomentuj